fbpx

Rajd Rzeźników. 170 km z Bydgoszczy do Gdańska na rowerze grawelowym i elektrycznym monocyklu.



Nieskromnie powiem, że mam przyjemność pracować w firmie, która może być stawiana za wzór pracodawcy przyjaznego rowerzystom. Wewnętrzny konkurs rowerowy, własna aplikacja konkursowa, miejsca parkingowe dla każdego pracownika, wspólne wyjazdy finansowane przez pracodawcę, serwis rowerowy na miejscu – mógłbym tak wymieniać i wymieniać. Wyjątkowi są także ludzie tworzący nasz zespół – Axes Active Team. Nie przypadkiem więc to właśnie nasza firma została zwycięzcą zeszłorocznego konkursu „Kręć kilometry dla Gdańska” w kategorii małych firm, a nasi najlepsi zawodnicy zajęli 7 i 9 miejsce w klasyfikacji indywidualnej całego konkursu. Dziewiąte miejsce przypadło Agnieszce, która była jednocześnie najlepszą kobietą całego konkursu. Siódme miejsce zajął Łukasz, który jest rowerowym dobrym duchem naszego zespołu. Łuki to rowerzysta, który na dwóch kołach uczestniczył w najróżniejszych wyzwaniach. Nie sposób wyliczyć jego wielodniowych wypraw, które nierzadko odbywały się z dala od rodzimego kraju. Był też „jednoosobowym zespołem” w sztafetowym wyścigu Arkun, w którym zdobył indywidualny rekord rajdu i specjalną nagrodę od organizatora. To prawdziwy rowerowy „rzeźnik”!

A co mogę powiedzieć o sobie? W ciągu ostatniego roku przejechałem na elektrycznym monocyklu kilkanaście tysięcy kilometrów. W czerwcu 2019 r. przejechałem ponad 855 km w ciągu siedmiu dni, jadąc z północy na południe Polski. Niecały tydzień temu w dwa dni przejechałem samotnie ponad 330 kilometrów. Jestem pasjonatem elektrycznych monocykli i staram się popularyzować wiedzę na ich temat. Jeżdżę na nich bez względu na porę roku i pogodę. Nie straszne mi wiatry, deszcz czy śnieg. Myślę, że i siebie mogę nazwać „rzeźnikiem”, tym razem monocyklowym.

No i dochodzimy do tytułowego „Rajdu Rzeźników”. 13 lipca 2019 r. około godziny 7:20 Łukasz i ja wysiądziemy w Bydgoszczy z pociągu i ruszymy w trasę, której punktem docelowym będzie restauracja Hotelu Almond w Gdańsku. Łukasz pojedzie na swoim grawelowym rowerze, ja pojadę na elektrycznym monocyklu. O ile wspólne są miejsca startu i mety, o tyle reszta jest dowolna. To nie ma być wyścig, chociaż każdy z nas będzie chciał dojechać do celu jak najszybciej. Łukasza ograniczać będzie głównie zmęczenie, mnie ograniczy prędkość 25 km/h oraz konieczność ładowania akumulatora po nie dalej jak 60 km. Dla nas obu niesprzyjającym czynnikiem będzie wiejący z północy (a więc przeciwny) wiatr. Oczywiście jazda elektrycznym monocyklem na dystansie 170 km również bardzo męczy i wymaga szczególnej kondycji, jednakże jest to znacznie mniejszy wydatek sił w porównaniu z tym jaki będzie udziałem Łukasza. Cel rajdu jest jeden – dobrze się bawić!

A skoro chodzi o to, żeby się dobrze bawić, to do wspólnej zabawy i kibicowania zapraszam i Ciebie. Nasze postępy będzie można śledzić na żywo pod adresem
https://najednymkole.pl/rajdrzeznikow/.